Podatek cukrowy

14 lutego Sejm, głosami posłów z klubów PiS i Lewicy, uchwalił wprowadzenie tak zwanego „podatku od cukru” – opłaty od napojów spożywczych. Czekamy na stanowisko Senatu.

Podobno celem tej opłaty jest „promocja prozdrowotnych wyborów konsumentów”. Bo, jak wiadomo, nadmierne spożywanie cukru powoduje otyłość, która jest szkodliwa dla zdrowia.

A jak jest naprawdę?

➡️Podatek ma dotyczyć napojów ze sztucznym dodatkiem cukru. Tylko napojów, nie cukierków, batoników, wafelków, ciastek, lodów, budyniów, kisieli, dżemów czy cukru luzem. I nie napojów mlecznych ani niskosłodzonych napojów owocowych.

➡️Przeciętny Polak spożywa rocznie ok. 44,5 kg cukru (dane z 2017 r.). Przytoczone zostało to nawet w raporcie Ministerstwa Zdrowia „Cukier, otyłość, konsekwencje”, na którym oparli się autorzy wymienionej wyżej ustawy.
Przeciętny Polak wypija także rocznie 57 litrów napojów gazowanych (innych niż woda), 5,9 litra herbaty „ready to drink” oraz 3,1 litra napojów energetyzujących (dane z 2015 r., na które powoływali się też autorzy ustawy). Jeśli nawet założyć, że to Mirinda, Nestea i Red Bull (inne mają niższą zawartość cukru), to byłoby w nich ok. 8,13 kg cukru.

➡️W krajach, w których podobny podatek wprowadzano, spożycie takich napojów zmniejszało się maksymalnie o ok. 20% (Chile, Węgry). Czyli można się spodziewać, że doprowadzi on do spadku rocznej konsumpcji cukru „na głowę” o najwyżej ok. 1,6 kg – czyli o 3,6%. Do ok. 43 kg. Co nadal będzie wynosić prawie cztery razy więcej niż dawka zalecana przez brytyjską National Health Service na jej stronie internetowej (30 g dziennie, czyli 11 kg rocznie) i ponad dwukrotnie więcej niż dawka zalecana przez WHO (50 g dziennie, czyli 18,25 kg rocznie).

➡️Jego wpływ na zdrowie Polaków będzie więc znikomy.
Z drugiej strony, podatek ten ma objąć również napoje z dodatkiem innych substancji słodzących, których spożywanie nie grozi otyłością ani próchnicą zębów. A także z jakimkolwiek sztucznym dodatkiem kofeiny (której zawartość w takim Red Bullu jest niższa niż w kawie i niewiele wyższa niż w mocnej herbacie) czy tauryny, której bezpieczna dawka to jeden gram (tyle, ile w puszce Red Bulla) na kilogram wagi ciała.

➡️Wniosek jest prosty – nie chodzi tu wcale o niczyje zdrowie, ale o pretekst do przymusowego zabrania kolejnych miliardów złotych (w ocenie skutków regulacji założono ponad 2,7 mld rocznie – nie licząc opłaty od sprzedaży alkoholu w małych butelkach, wprowadzanej tą samą ustawą) z naszej kieszeni. A dokładnie z kieszeni tych z nas, którzy lubią słodkie napoje lub „energetyki”.
Czy to nie dyskryminacja ze względu na upodobania kulinarne?

Powiązane wpisy