Nowy stary porządek Bosaka

Konfederacja, z Krzysztofem Bosakiem na czele, przedstawiła jakiś czas temu swoje tezy konstytucyjne. Są zawarte w broszurze o kontrowersyjnym – bo budzącym negatywne skojarzenia – tytule „Nowy Porządek”, którą można pobrać na ich stronie. Jest to dokument czysto dogmatyczny, a idee światopoglądowe w nim zawarte mogą być potencjalnie niebezpieczne. Dziś przyjrzymy się kilku z nich i wyjaśnimy, dlaczego.

Punkt 13 „Etyka chrześcijańska podstawą ładu prawnego”:
„Kultura chrześcijańska stanowi rdzeń funkcjonowania Polski jako wspólnoty politycznej od momentu powstania naszego państwa. Jest to fakt niezależny od charakteru religijności poszczególnych Polaków. Dlatego naturalną koniecznością jest ufundowanie sprawiedliwego, a zarazem przystającego do polskiej wspólnoty ładu państwowego w oparciu o normy wynikające z chrześcijaństwa.”
Wejście w życie tych założeń oznaczałoby stworzenie z Polski państwa wyznaniowego. Argument, że z faktu, iż kultura chrześcijańska stanowiła podwalinę dla rozwoju naszego państwa, wynika konieczność dalszego ustalania ładu państwowego w oparciu o bliżej nieokreślone normy chrześcijańskie, jest zwykłym błędem logicznym. Z tego, jak jest, w żaden sposób nie wynika bowiem, jak być musi. Określenie „naturalna konieczność” jest zwykłą zagrywką perswazyjną. Gdyby rzeczywiście było to zamierzenie w jakiś sposób zdeterminowane biologicznie, to wydarzyłoby się samo z siebie, bez ingerencji osób trzecich i konieczności czynienia z niego postulatu o charakterze politycznym. Sugestia, że powinniśmy zrezygnować z prawa świeckiego na rzecz prawa chrześcijańskiego, jest dyskusyjna. Obecne prawo pozytywne, choć niezupełnie wolne od religijnych naleciałości, jest o wiele bardziej dostosowane do warunków współczesnego świata niż dogmaty bazujące na treści Starego i Nowego Testamentu, niejednokrotnie zresztą barbarzyńskie i amoralne z punktu widzenia współczesnego człowieka.
„Zasady prawa rzymskiego, wywodzące się z filozofii klasycznej prawo naturalne, etyka chrześcijańska oraz oryginalna polska tradycja ideowa i prawna tworzą cywilizacyjny fundament dla tworzenia norm prawnych. Oparcie prawa, instytucji i kultury nowego porządku na tych wartościach pozwoli usunąć najgorsze cechy obecnego nieładu: niestabilność prawa, niepewność co do kierunku jego ewolucji oraz konflikty ideologiczne rozsadzające niemal każdy obszar życia państwa i społeczeństwa.”
Podobnym przejawem języka perswazyjnego jest tutaj używanie określenia „prawo naturalne”. Pojęcie „prawa naturalnego”, bez względu na to, czy używamy go w kontekście świeckim czy teologicznym, nigdy nie doczekało się nawet jednolitej definicji, a idea powstała w czasach, gdy wiedza o przyrodzie; rozmaitych strategiach przetrwania, organizowania życia społecznego gatunków, ich rozmnażania – była znikoma. Stwarzało to złudzenie, że natura rządzi się jakimiś uniwersalnymi prawami i częściowo w oparciu o nie należy ustalać normy moralne. Tymczasem takie uniwersalne zasady nie istnieją, bo natura jest zbyt zróżnicowana i pełna sprzeczności, a powszechność występujących w niej okrucieństw – od kataklizmów po choroby śmiertelne – sprawia, że z biegu zdarzeń w przyrodzie nie da się wyciągnąć żadnych norm właściwego postępowania. Jeśli jakieś zachowanie jest złe, to dlatego, że wyrządza komuś krzywdę, a nie dlatego, że jest „nienaturalne”. Te kryteria naturalności również są mgliste, podobnie jak używane często w dyskusji o prawie naturalnym pojęcie „ludzkiej natury”, zakładające między innymi dychotomię między ciałem a duszą, emocjami a rozumem; wszystko to jest oczywiście niezgodne ze współczesną wiedzą naukową. Podsumowując, najczęściej mianem „prawa naturalnego” określa się wybrane zachowania, ktoś więc dokonuje selekcji w oparciu o swoje subiektywne poglądy, często religijne. To zwykła manipulacja; w rzeczywistości nie chodzi tu o naturę, lecz o narzucenie pewnego konstruktu ideologicznego. W broszurze nie ma ponadto wyjaśnienia, o jakie konkretne normy chodzi, ale zawarta w niej obietnica zakończenia wszelkich konfliktów ideologicznych sugeruje, że ich realizacja może mieć charakter autorytarny.

Punkt 14. „Ochrona małżeństwa i rodziny”:
„Od wielu lat obserwujemy w Polsce i wielu innych krajach próby podważania fundamentalnej cywilizacyjnej roli małżeństwa i rodziny. Polska Konstytucja powinna zneutralizować te próby poprzez jednoznaczne wykluczenie prawnego uprzywilejowania lub uznawania jakichkolwiek innych związków – partnerskich, konkubinatów, homoseksualnych, etc. Konstytucyjną definicję małżeństwa należy doprecyzować. Oprócz wskazania, że małżeństwo mogą zawrzeć tylko kobieta i mężczyzna, potrzebne jest jasne wskazanie, jakie są podstawowe cele małżeństwa: wspólne pożycie, posiadanie i wychowywanie dzieci oraz prowadzenie wspólnego gospodarstwa domowego. Ponadto Konstytucja powinna wskazywać obok macierzyństwa także ojcostwo jako szczególną wartość, zasługującą na wsparcie i ochronę państwa. Należy także wprowadzić konstytucyjny wymóg, by prawo podatkowe uwzględniało dobro dzieci poprzez przyznanie ulg rodzicom, którzy ponoszą koszty ich wychowania.”
Konfederacja nie podaje powodów, dla których stosunki międzyludzkie, szczególnie intymne, powinny być regulowane przez państwo. Nie podaje też powodów, dla których tylko jeden rodzaj tych stosunków – małżeństwo mężczyzny i kobiety – miałoby posiadać przywileje niedostępne komukolwiek innemu. Zaprzecza to deklaracjom Krzysztofa Bosaka o wprowadzeniu swobody zawierania umów. Nie wiemy, czy w wizji jego ugrupowania politycznego, jest miejsce na śluby cywilne, czy małżeństwo w formie świeckiej nie zostanie przypadkiem zniesione. Deklarowana konieczność doprecyzowania definicji małżeństwa polegać ma między innymi na dodaniu do niej obowiązku posiadania potomstwa, co jest formą nachalnej ingerencji w życie seksualne obywateli. Żadna znana mi definicja małżeństwa świeckiego nie zawiera takiego postulatu, a przynajmniej nie mają charakteru obligatoryjnego.

Punkt 15. „Konstytucyjna ochrona dwóch płci”:
„Polski porządek prawny powinien respektować biologiczną determinantę płci, jaką jest ludzka struktura genetyczna. W momencie poczęcia płeć człowieka określana jest w sposób trwały. Polski system prawny powinien odnosić się do obiektywnej i niezmiennej prawdy o płci wynikającej z tego faktu. Przeżywanie płciowości czy kształt cech płciowych mogą podlegać zaburzeniom i manipulacjom. Nie może to jednak wpływać na zawartą w aktach stanu cywilnego płeć ani być podstawą do relatywizowania płci czy normalizacji transseksualizmu. Nie można pozwolić na zawieranie związków homoseksualnych w oparciu o zmienioną w aktach stanu cywilnego płeć. Państwo i prawo musi w swym funkcjonowaniu bazować na naturalnym porządku społecznym, wynikającym z różnej i komplementarnej natury mężczyzn i kobiet, a odrzucić błędny i szkodliwy społecznie paradygmat ‚gender’.”
Pomijając już kolejną próbę manipulacji poprzez odwoływanie się do błędnie rozumianej natury i absurdalne wysiłki przedstawienia zjawisk rzekomo zdeterminowanych przez biologię w formie imperatywów, fragment zawiera głęboko pseudonaukowe kłamstwa. W świetle obecnej wiedzy naukowej stwierdzenie, że kobiety i mężczyźni gruntownie się różnią, jest błędne. Stopień podobieństwa genetycznego wszystkich ludzi wynosi około 99,99%, mówienie o „różnej naturze” przedstawicieli obu płci w takiej sytuacji to ogromne nadużycie spowodowane złą wolą lub błędem poznawczym, polegającym na tym, że kwestia nawet najdrobniejszych różnic uderza nas bardziej, niż niezliczona liczba podobieństw. Być może przez „komplementarność” autorzy programu mają na myśli różnice wynikające z wyglądu i funkcji genitaliów, co by oznaczało, że planują arbitralnie narzucać obywatelom sztywne role społeczne tylko na podstawie ich funkcji reprodukcyjnych, obdzierając ich tym samym z godności i człowieczeństwa. Byłby to również kolejny błąd logiczny, ponieważ posiadanie jakiejś funkcji (np. możliwość rodzenia dzieci) nie oznacza, iż trzeba ją wykonywać, a tym bardziej wykonywać nieustannie, organizując dookoła niej całe swoje życie.
W „Nowym Porządku” nie ma ani krzty nowości, a wręcz przeciwnie, to nachalna próba zawrócenia naszego kraju do trzynastego wieku.

Autorka: Paulina Kowalska

Powiązane wpisy